W oczekiwaniu

Jesteśmy już w drugiej połowie ciąży. My, to znaczy Afera i Monia, ale ja intensywnie przeżywam, dlatego siebie też doliczam.

Z ciężarnymi wszystko w porządku, powiedziałabym, że książkowo. Za nami już zwykłe w czwartym tygodniu szczenności grymasy i braki apetytu, ale teraz psiny gdyby mogły, to pożarłyby chyba nawet kamienie gdyby nasypać im ich do misek. Dostają jeść trzy razy dziennie karmę dla szczeniąt i smakuje im bardzo. W tak zwanym międzyczasie też coraz to małe conieco wpada im do gardzieli, bo nie opuszczają mnie na krok gdy tylko coś przygotowuję w kuchni. Już nie wiem w czym gustują najbardziej – w naleśnikach, w pierogach z mięsem, w łososiu, w wędlinie, w krakersach, czy może w cieście drożdżowym.. Próbują wszystkiego, bo jakże mogłabym odmówić ciężarnym. No i przyrastają tu i ówdzie, co nawet mało wprawne oko na załączonej fotce zobaczy.

Przed Monią jeszcze trzy tygodnie do macierzyństwa, przed Afką kilka dni więcej. Jak zwykle w takim przedziale czasowym myślę kategoriami spisów, co też będzie nam do rodzenia i odchowu maluchów potrzebne, a Piotr pomalował pokój “dziecinny”, żeby było ładnie. Jednym słowem SZYKUJEMY SIĘ NA SZCZENIĘTA!

Do następnego razu
Wasza Marta
Share