O czterotygodniowych i czterodniowych

W planach dzisiaj miało nastąpić pierwsze wyjście dzieci Hani na zieloną trawę. Niestety zrobiło się zimno i wietrznie, szczenięta muszą się zadowolić tym co mają, czyli kojcem w naszym salonie. No i zabawkami. Każde z nich ma swoje ulubione. Maverick (ten z najciemniejszymi uszkami!) znosi do skrzyni gumowe kaczuszki, Master (ten najjaśniejszy) pilnuje przed innymi swoją poduszkę, Mas Erati też lubi poduszeczkę Mastera i czasami się o nią kłócą. A wszystkie szczenięta kochają miękkiego, pluszowego misia. Jak dzieci.

Stadko coraz bardziej ruchliwe i pomysłowe. Pierwsza na pomysł opuszczenia kojca wpadła Metallica – znalazła możliwość pokonania kojcowego progu po grzbiecie Mavericka. Tylko patrzeć aż rodzeństwo zacznie ją naśladować! Tymczasem one wymyśliły sobie zabawę w rozdzieranie na strzępy podkładów, których przeznaczenie jest zgoła inne. Tu sprawdził się patent Artura, aby przykleić podkłady do podłogi taśmą.

A maluszki Koka(iny) rosną w oczach. Od środy przybrały w sumie cały kilogram, co jest niezłym osiągnięciem. Koka(ina) zapatrzona w swoje dzieci, zakochana, zachwycona, uszczęśliwiona.

Do następnego razu
Marta

Share
Danka
Gość
Danka

same słodziaki

Danka

Iwona Mazanowska
Gość

Wszystkie bobasy są fantastyczne

Iwona Drozdowska
Gość

Śliczne <3

Sylwia Koch-Furs
Gość

I te czterodniowe i te czterotygodniowe ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤