Śniadanie w łóżku

Jak w temacie. Ktoś to lubi? Ja wcale, ale chora jestem i do gadania mam niewiele. Pneumokoki w obu płucach. Doigrałam się. Dom przypomina pomału szpital z jednym niecierpliwym pacjentem, a mój pokój aptekę z piętrzącymi się lekami. Na Naczelnego żal patrzeć.  Zdrowy i nic mu nie jest, ale zgryziony i smętny. Mieliśmy oboje w przeciągu ostatnich 10-dni wątpliwą przyjemność poznania w miarę dokładnie służby zdrowia – ja jako klient (pacjent? ofiara?), on prawie dźwigający mnie na własnym grzbiecie od lekarza do lekarza. I tak nam mijają kolejne dni, a każdy z nich zaczyna się niestety tak samo: śniadanie do łóżka!

Poza tym w domu spokój. Szczeniaki rozjechały się do dobrych ludzi, jedynie Hania i Koka(ina) zostały, ale one nie na sprzedaż i żadna prośba nie nakłoni mnie do pozbycia się ich z domu. Marzy mi się spacer po lesie, chciałabym obfotografować kochane mordy, chciałabym jeszcze wiele, ale muszę odzyskać oddech. Odezwę się tu gdy tylko czas śniadań w łóżku się skończy. Na ra…

Share
7 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Piernikowo
Piernikowo
15/02/2015 10:08

Pani Marto!
Baaaaardzo duuzo zdrowia życzymy!!! Pozdrawiamy

Ewelina Mała
Ewelina Mała
09/02/2015 11:38

Marto – zdrowia, zdrowia i cierpliwości. Siły wrócą, tymczasem daj się rozpieszczać. Panie Piotrze – niewątpliwie posiadanie w domu takiego Naczelnego, to szczęście 🙂 Wszystkiego dobrego od całej naszej ekipy.