Co , gdzie, kiedy

Właściwie powinniśmy dostać po łapach, a przynajmniej jakiegoś czasowego bana. Pani Marta ma na stronie głównej tak piękny i dokładny opis rasy oraz charakteru shar-pei, że nasze ostatnie dwa wpisy przypisują nam albo ignoranctwo, albo wręcz propagowanie naszego, bo bardziej „najsze”. Obiecujemy się poprawić.

Tymczasem czas płynie, co sił łapiemy ochłapy namiastki zimy, szwendając się po okolicy bliższej i dalszej, gdy tylko nadarza się okazja. Pora dnia ma drugorzędne znaczenie, bo i 6AM i grubo po 11PM, łapie się w nasz target.

Mawiają, że mróz wyostrza zmysły, co i na nas musiało zadziałać, bo u Mo zaobserwowaliśmy intrygującą umiejętność. Ostatnimi czasy testuję ją ranek w ranek, gdy mając wyliczoną ilość czasu przed wyjściem do pracy, udajemy się na spacer. To że nasze psiaki wykazywały genialną orientację, wiedzieliśmy wcześniej. Po za lasem i dzielnią, znają dokładnie adresy naszych znajomych z okolicznych osiedli, jak dojść do piekarni, gdzie „poligon”, którędy prowadzi „krótka pętla”, gdzie „Marchewka”, a nawet gdzie mieszkają moi rodzice, choć w linii prostej to ponad 3km. Fakt, każda z nich robi to na swój charakterystyczny sposób. Morcheeba używa swój GPS niemal czysto merytorycznie, zaś Pocoyo przede wszystkim, by zaspokoić swoje zachcianki. Niemniej do celu docierają w przysłowiowy punkt.

Wracając do Mo. Przypuszczamy, że poza doskonałą nawigacją, posiada fenomenalnie dokładny zegar. Gdy wychodzimy i mówię: „idziemy nad zbiornik i mamy na to 37 minut”, tak dobierze przebieg spaceru, wszelkie zakamarki, postoje na wąchanie i za potrzebą oraz tempo, że choćby nie wiem co, wracając otwieram drzwi dokładnie po trzydziestu siedmiu minutach. Jak dotąd sprawdziłem już prawie wszystko między 7 a 60 minut i… Mo ani razu się nie pomyliła. Co warte podkreślenia, niezapowiedziane harce z innymi psami, spotkania ze znajomymi i podążanie za tropem, nie mają wpływu na punktualność. Za to moje błędne wyliczenia, zwyczajowo kończą się biegiem i pobłażliwym spojrzeniem naszego złotego geniusza.

Share
Posted in:
Ela i shar pek z Łodzi
Gość
Ela i shar pek z Łodzi

Moja Kisi jest zimnolubnym shar pei. Zdecydowanie lubi niskie temperatury.

Danka
Gość
Danka

witam co prawda to prawda shar-pei to bardzo inteligentne psiaki, Harry pracuje za dzwonek Dlaczego? bo nie mamy dzwonka, jak ktoś stoi pod drzwiami to głośno szczeka i przybiega do pokoju “no rusz się ktoś przyszedł” jest to bardzo pocieszne. Wie też kiedy mąż przyjedzie z pracy, stoi pod drzwiami i merda ogonem, tylko merda, a jest to takie fajne. Wiele by jeszcze pisać – jest przekochany. W zeszłym tygodniu pierwszy raz spotkał się z naszym 3-tygodniowym wnukiem. To było zaskoczenie – te oczy, ogon nie wiadomo czy merdać czy nie, obwąchał go całego. Trwało to chwilę na końcu usiadł… Czytaj więcej »