Indywidualny spacer psa

Myślę sobie, że spacerowanie z psem to fantastyczna sprawa. Być może jestem szurnięty, ale bynajmniej dla mnie każde wyjście z moimi dziewczynami sprawia mi olbrzymią przyjemność i gorąco wierzę, że jestem ostatnim, od którego mogłyby usłyszeć odmowę. Drugą stroną medalu, jest dość pokaźne spektrum zachowań i sytuacji, które jakkolwiek nie przynoszą chwały ani mnie, ani Mo, ani Isi, ani naszemu stadu zarazem.

Morcheeba i Pocoyo na spacerze

Spacer stada luzem

Morcheeba z panciem na spacerze

Mo jest bardzo grzeczna i doskonale się pilnuje

Pocoyo z panciem

Isia zawsze jest łasa na przyjemności, Pancio także.

Gdyby podejść do tego teoretycznie, spacer z psem to w istocie spacer dla psa, w czasie którego aż roi się od zadań intelektualnych, połączonych z ćwiczeniami fizycznymi, a to wszystko na dodatek jest uwarunkowane zmiennymi wielowymiarowymi zależnościami społecznymi. Brzmi niepokojąco skomplikowanie, bo wszak to tylko założenie obroży/ szelek, zapięcie smyczy i wyjście za drzwi, aby za jakiś czas wrócić w to samo miejsce. No właśnie, wrócić. Wyjść potrafi każdy. Ale meritum tkwi w tym, co się wydarzy, gdy będąc za drzwiami, odepnie się smycz. Ten stan, aż do ponownego zapięcia nazywam indywidualnym spacerem psa. Jeśli uczestniczysz w nim na takich samych prawach, jak psiak  – gratuluję! Na tym polega wspomniana fantastyczność i olbrzymia przyjemność. Oznacza to bowiem, wzajemny szacunek, zaufanie i  zapewnienie takiej ilości i jakości bodźców, ile realnie potrzebuje psinka. Jeśli jednak psiak znika Ci z oczu, nie miej do niego pretensji, bo właśnie nadrabia zaległości i uzupełnia braki, w życiowej diecie, którą mu zafundowałeś. Nie jestem wyjątkiem i także mi znika jedna sunia, lub obie, na chwilę, na kwadrans albo i dłużej. To oczywiste, bo chodząc do pracy nie zadośćuczynię potrzebie tropienia, a zalegający dotychczas lód nie pozwoli na porządne i przyjemne wybieganie. A mimo to, rozpoczynam indywidualny spacer psa lub stada tak często, jak to tylko możliwe. To sztuka, w której tylko ode mnie zależy, czy zostanę w ogóle na nią zaproszony, czy będę tylko widzem próbującym nadążyć za akcją, czy może zagram pierwszą rolę. O tym, czy otrzymam jakikolwiek angaż, decydują umiejętności, predyspozycje i zaangażowanie, które są skrupulatnie oceniane na codzień. Jestem tego świadomy i dostateczną satysfakcję sprawia mi fakt, że nie szukam swoich psiaków po lesie, a wielkość zakoli wraz z ilością siwizny unormowały się. Mam bowiem całkowitą pewność, że ze spaceru bez smyczy wrócimy razem.

Tak, czy siak, życzę wszystkim tyle samo powrotów, co wyjść, przecież to tylko spacer z psem.

Share
Posted in: