Dzieci Hani i co komu poradzić, część 2

Informacje o szczeniętach oraz “co komu poradzić” w ich sprawie, tak silnie łączą się ze sobą, że postanowiłam nie rozdrabniać się na dwa wpisy, tylko dać upust moim przemyśleniom w jednym.

Krótko o dzieciach Hani i Nucleara.
O czterodniowym dziecku Ikonki i tegoż samego Nucleara będzie potem.
Maluszki Haniowe mają trzy dni, są silne, dobrze jedzą, dobrze śpią. Patrzę na nie z radością.

Trochę szerzej w temacie co komu poradzić, czyli dylemat wyboru pies czy suka.

Pytają mnie często ludzie, co lepiej nabyć, psa czy sukę? Pytanie raczej kłopotliwe. I psy i suki mogą nam sprawiać wiele radości, ale jak medal ma dwie strony, tak jedne i drugie mogą być źródłem wielu kłopotów, a także radości.

Z reguły psy wyglądają efektowniej od suk. Są większe i o bardziej wyrazistych cechach rasy, zwłaszcza w budowie głowy. Samce rzadziej niż suki chorują na raka narządów płciowych, co nie znaczy, że nigdy. Starsze psy miewają przerost gruczołu krokowego, czyli prostaty. Powoduje to niebezpieczną dla życia chorobę, podobnie jak u mężczyzn. Natomiast młode samce z tytułu swojej płci bywają uciążliwe dla swych właścicieli. Niech no w okolicy jakaś suka rozsiewa swoje, niewyczuwalne dla nas zapachy, to z naszym psem mogą się dziać niedobre rzeczy. Może być niespokojny, może stracić apetyt, może pokrapiać nawet meble w domu, a co najgorsze ma wtedy skłonności do ucieczek w poszukiwaniu suk. Takie oddalanie się od pańcia czasem przeradza się w nawyk. A wtedy pies może zabłądzić lub ulec wypadkowi. Znam ludzi, którzy z tego powodu nie odważają się nigdy spuścić swego czworonoga ze smyczy. I co to za spacer, kiedy pies nie może luzem pobiegać, a my, też luzem, odpocząć. Może tu za dużo straszę, bo właściwie nieliczne psy bywają tak seksualnie nadpobudliwe, że aż im trzeba aplikować leki uspokajające. Niektórzy zaś lekarze doradzają kastrację samców nieprzeznaczonych do rozpłodu. Wzdragam się przed każdą nieprzemyślaną i niekonieczną interwencją chirurgiczną.

Zalety suk też są nie do pogardzenia. To, że wyglądają nieco skromniej od psów tej samej rasy, nie stanowi przeszkody w zdobywaniu tytułów na ringach. Psychika suk jest ogólnie chwalona. Suki są zwykle bardziej posłuszne i milsze w obcowaniu z człowiekiem niż psy, łatwiej się podporządkowują i chętniej współpracują z przewodnikiem. Mogą też sprawiać wiele radości, gdy wydadzą na świat udane szczenięta. Z własnego doświadczenia powiem, że wtedy zapatrzona w kojec ze szczeniętami nie widzę żadnej innej przyjemności. Inni hodowcy też mi mówią, że widok matki z przychówkiem tak ich przyciąga, że może nie być w domu telewizora.
Suki jednakże sprawiają nam kłopoty powtarzającymi się co pół roku cieczkami. Jednakże najmniejszą sprawą jest ich dość długie (do 3 tygodni) plamienie, bo w mieszkaniu można im wkładać specjalne majteczki. Lepiej jednak usunąć dywan z podłogi i pozwolić suce na utrzymanie osobistej higieny. Na dworze natomiast do suki zbiegają się różne psy. Jeśli są w towarzystwie właścicieli, to wystarczy swoją sukę trzymać w oddaleniu na smyczy.

Plagę natomiast stanowią psy wałęsające się po osiedlach, niekoniecznie bezpańskie, tylko te wypuszczane, np. na poranne sikanie. Są suki, które w okresie płodnym wyrywają się do psów, inne reagują na pojawienie się samca typowym ustawieniem się do krycia, lub na spacerze co chwila znaczą swoją obecność paroma kroplami moczu i obwąchują miejsca, gdzie psy nasiusiały.

Właściciele suk słusznie obawiają się tzw. ropomacicza, zwłaszcza że etologia choroby nie została dobrze poznana. Jedni uważają, że jest to schorzenie suk nie rodzących, inni zaś przeciwnie, twierdzą, że na ropomacicze zapadają wieloródki. I bądź tu mądrym. Suka z ropomaciczem musi być operowana. Zwykle powraca potem do zdrowia. Jednakże nie zawsze można uratować ją od śmierci. Rokowanie zależy od zaawansowania choroby oraz od doświadczenia i sprawności chirurga. Obecnie lekarze profilaktycznie zalecają u suk, które nie będą już rodzić, usunięcie macicy wraz z przydatkami. Powinno to przedłużyć życie zwierzęcia. Ten, kto nabył przykrych doświadczeń ze zdrowiem swojej pupilki, woli niekiedy przerzucić się na trzymanie psa.

Do następnego razu
Wasza Marta

Share

Dodaj komentarz

avatar